Trzy sposoby na to, by zmienić swoje życie
I przyciągnąć to, czego pragniesz
Chęć posiadania partnera wiąże się często z dużymi emocjami. Tak samo jak moment poznania partnera, tak i każdy kolejny etap związku, to dla większości kobiet bardzo emocjonujące chwile. Szczególnie, kiedy niecierpliwie czekają na partnera i miłość.
Jeśli chodzi o mnie, kiedy w przeszłości zaczynałam myśleć o możliwości poznania kogoś, czy bycia z kimś, kto będzie mnie kochał, czułam ogromne emocje. Na początku totalnie ich nie rozumiałam i nie analizowałam. Nie rozumiałam swojego: „Dlaczego?”.
A jak jest u Ciebie z tymi kwestiami? Znasz swoje „Dlaczego”?
Wczoraj, gdy rozmawiałam z moim mężem, usłyszałam od niego takie wyznanie: „Gdybym 10 lat temu miał ten rozum co teraz, wyszedłbym z tego związku dużo wcześniej”. Wieczorem, gdy oglądałam wywiad z dziewczyną, która miała w swoim życiu kilka toksycznych relacji, z jej ust padły identyczne słowa.
A Ty? Czy masz podobnie? Czy gdybyś kiedyś wiedziała to, co wiesz teraz, Twoje życie potoczyłoby się inaczej? Chętnie posłucham o Twoich doświadczeniach, jeśli zechcesz się tym ze mną podzielić.
Sygnały płynące z wewnątrz
W pewnych kwestiach ja też muszę zgodzić się ze słowami męża i bohaterki wywiadu. Szczególnie jeśli chodzi o odczytywanie, rozpoznawanie i nazywanie swoich emocji. Gdybym wcześniej zaczęła zwracać uwagę na to, co mówi do mnie moje ciało, życie nie doświadczyłoby mnie tak bardzo.
A Ty zwracasz uwagę na swoje emocje? Na sygnały płynące z ciała?
Odkąd ja zaczęłam to robić, moje życie zmieniło się o 180 stopni. Pamiętam dokładnie moment przebudzenia. Akurat kłóciłam się po raz kolejny z moim ówczesnym partnerem. W którymś momencie poczułam się bardzo nieszczęśliwa. Zrozumiałam, że wreszcie muszę coś zmienić. Uświadomiłam sobie, że muszę, po prostu muszę, postawić na siebie.
Tak też się stało. Po miesiącu już z nim nie mieszkałam. Później minęły jeszcze około 3 lata, aż w końcu mogę z czystym sercem powiedzieć, że dużo lepiej rozumiem siebie i swoje emocje. Nie przyszło to łatwo i nie było prosto. Tak jak wszystko, na czym nam zależy, wymagało to dużo pracy i czasu. Ale było warto.


Pozytywne i negatywne emocje?
Wiem na pewno jedno: wpajany nam od dziecka system dzielenia emocji na POZYTYWNE i NEGATYWNE ma bardzo zły wpływ na czytanie naszej sytuacji życiowej w dorosłym życiu. Bo emocje to nic innego jak jasna informacja o naszym położeniu w życiu. O tym, czy tu i teraz jest nam dobrze, czy źle.
Kiedy byłyśmy małe, uczono nas, iż nieładnie jest być smutną, płakać nie wypada, a już odczuwać złość to najgorsze zło. Gdyby było inaczej, widziałybyśmy znaki, takie jak chociażby czerwone flagi w toksycznych relacjach. A widząc je, nie odsuwałybyśmy ich w kąt. Bo przecież to, że czujemy smutek, mówi coś o naszej sytuacji w życiu. To, czy odczuwamy lęk w stosunku do kogoś, to też sygnał, że jesteśmy zagrożone. Te „negatywne” emocje najczęściej tłumimy, bo jest to zgodne z wyuczonymi schematami.
I wiesz co jest najgorsze?
Że cholernie ciężko jest się tego oduczyć. Wyjść ze schematów, które nam narzucono. Nauczyć się czuć i dostrzegać sygnały awaryjne, a nie tylko te tak zwane „pozytywne”. Oczywiście jak najbardziej jestem za tym, aby skupiać się na pozytywach. Zresztą jestem z natury optymistką i zwykle widzę wszystko w kolorowych barwach. Ale kiedyś zdecydowanie za często „barwiłam” coś, co zdecydowanie było czarne i do d… . Na szczęście jest to już za mną. Dziś wiem, jak odczytywać sygnały płynące z mojego ciała.
Gorąco Cię namawiam, abyś również spróbowała posłuchać siebie, swojego ciała i emocji, jakie w Tobie są (i tych „negatywnych”, i tych „pozytywnych”) oraz nauczyła się odczytywać ich znaczenie.
Aby doszło do zmiany w nas, potrzebujesz skupienia. Dlatego zachęcam: pochyl się nad tym tematem, jeśli jesteś dla siebie ważna, kochana Kobietko. A wierzę, że jesteś. Co więcej, mam nadzieję, że jesteś dla siebie najważniejsza. Bo, tak naprawdę… Kto zadba o Ciebie lepiej niż Ty sama? 😀
„Ja” w związku
Ćwiczeniem, jakie chciałabym, abyś spróbowała wykonać, jest zadanie sobie pytania: „Jak się czuję w obecnym związku?”
Skup się na odpowiedzi płynącej ze środka. Emocje, które poczujesz, powiedzą Ci, czy jesteś w dobrym miejscu i z odpowiednim człowiekiem.
A zatem…
Co czujesz?
Daj sobie tyle czasu, ile potrzebujesz, aby usłyszeć odpowiedź.
Gotowa? Teraz zastanów się, co możesz z tym zrobić.
Jesteś singielką?
Jeśli nie masz chłopaka/męża/narzeczonego, to zadaj sobie pytanie: „Jaki mam cel, prawdziwy cel, posiadania partnera?”.
Twoje „dlaczego” jest Twoją odpowiedzią.
Później przyjrzyj się swojej odpowiedzi i zastanów się, czy nie chcesz na siłę komuś czegoś udowodnić? Czy poszukiwanie partnera nie jest zakorzenione w starych, już nie pasujących do Ciebie, przekonaniach?
Przekonania i ich wpływ na nasze życie
To, że emocja to sygnał, informacja w ciele o aktualnej sytuacji życiowej, już Ci wyjaśniłam Rozumiesz już też, że kwestia emocji to bardzo ważny temat. Podobnie jest z przekonaniami.
Przekonanie to myśl bądź słowa, które czasami nie należą do nas, pojawiające się w głowie lub wypowiadane tak często, że zakotwiczyło się w naszej podświadomości.
A skoro leży w podświadomości, to oznacza, że często nie jesteśmy ich świadome.
BOOOM!
I co teraz? Jak wyciągnąć z podświadomości przekonania, które nie należą do nas? Przekonania, które nam szkodzą?
Już mówię. Możesz to zrobić chociażby poprzez wyparcie ich innymi: powtarzanymi tak często, że staną się nowymi przekonaniami. Podam Ci kilka przykładów, jak można tego dokonać.


Walka z błędnymi przekonaniami
Sposób I – Pytania
Pierwszy sposób (i moim zdaniem najprostszy) to wprowadzenie przekonań za pomocą pytań. Kilka przykładów pytań, jakie możesz zapisać:
>Jak to jest, że mam wspierającego mnie partnera?
>Jak to jest, że zasługuję na szczęśliwy związek?
>Jak to jest, że zasługuję na dobro?
>Jak to jest, że jestem szczęśliwa w związku?
>Jak to jest, że pozytywnie kreuję swoją przyszłość?
Możesz to zastosować w każdym aspekcie swojego życia, nie tylko w relacjach. Podstawą tej metody jest odczytywanie/powtarzanie sobie tego, co zapiszesz, codziennie (przynajmniej raz dziennie), aż poczujesz, że faktycznie tak myślisz.
To bardzo ważne: przez minimum 15 dni, codziennie, mów do siebie tak, jakby już się to dokonało. Ważne też jest to, aby nie było w tych pytaniach przeczenia czyli słowa: „nie”. Należy tak sformułować pytania, aby miały formę oznajmującą.
Dlaczego? Takie pytanie jak np.: „Jak to jest, że nie kłócę się z narzeczonym?” przynosi odwrotne rezultaty. Zamień to na: „Jak to jest, że dogaduję się z narzeczonym?”.
„Ile takich pytań napisać?” – zapytasz. Możesz nawet 2-3 strony – wszystko zależy od twojej kreatywności :), ale 5 konkretnych pytań też w zupełności wystarczy. Następnie powtarzasz je kilkakrotnie każdego dnia – im częściej, tym szybciej przedostaną się te nowe przekonania do Twojej podświadomości. Bądź zatem cierpliwa i systematyczna.
A więc do dzieła! Tu i teraz! Napisz chociaż 5 takich pytań i poczuj ich magię już za kilka tygodni.
Daj znać, jak sprawdziła się ta metoda u Ciebie. Jeśli nie wiesz, czy Twoje pytania są dobrze ułożone, napisz do mnie – wspólnie ocenimy.
Sposób II – Potęga wizualizacji
Kolejnym sposobem na dokonanie zmiany w swoim życiu i wykorzenienie błędnych przekonań jest wizualizowanie siebie w nowej, dobrej dla nas, sytuacji.
Napisz sobie cel, którego od bardzo dawna nie możesz zrealizować. Ten blog jest o związkach, dlatego podam dwa przykłady wizualizacji dotyczącej właśnie związków: najpierw dla kobiety singielki później dla kobiety, która posiada partnera.
Przypadek nr 1
Powiedzmy, że jestem kobietą, która od 3 lat szuka miłości i ciągle wpadam na facetów nie dla mnie.
Mój cel: spotykam wymarzonego partnera, on jest mną zainteresowany, dogadujemy się i stajemy się parą.
I teraz, jeśli jesteś w podobnej sytuacji, zapisujesz sobie swój cel na kartce, wyraźnie, odręcznie, tak żeby wszystko było dla Ciebie jasne. Następnie usiądź lub połóż się. Zamknij oczy i wyobraź sobie pierwszą wiadomość od swojego wymarzonego partnera oraz to, co się później dzieje, krok po kroku, szczegółowo.
Po wyjściu z wizualizacji, stań przed lustrem i z uśmiechem na twarzy powiedz głośno: „Zasługuję na to, jestem gotowa to przyjąć do swojego życia”.
Przypadek nr 2
Jestem kobietą w 2,5 letnim związku, ale mój partner jest agresywny i nie mam jego wsparcia.
Mój cel: W moim związku nie ma agresji, konflikty rozwiązujemy rozmową. Czuję wsparcie partnera cały czas.
Jeśli odnajdujesz siebie w tym przypadku, zamknij oczy i dokładnie sobie wyobraź, jak się czujesz, gdy w waszym domu nie ma już agresji, a Ty czujesz wsparcie partnera.
Popłyń… Wyobraź sobie wasze szczęście i rozwój waszego związku.
Po wyjściu z wizualizacji stań przed lustrem i z uśmiechem na twarzy powiedz głośno: „Zasługuję na to, jestem gotowa to przyjąć do swojego życia”.
Trudność w tym zadaniu polega na tym, że nasze myśli przychodzą w pół sekundy do naszego mózgu. Oznacza to, że w momencie mogą nas zaprowadzić nie w tym kierunku, który obrałyśmy. Dlatego zachowaj czujność i kiedy zdarzy się tak, że Twoje myśli podążą nie w tam, gdzie byś chciała, zatrzymaj się i na spokojnie wróć do momentu, który był dla Ciebie dobry i w którym miałaś kontrolę nad sytuacją. Nie przejmuj się, tylko jeszcze raz, na spokojnie, idź wyznaczonym torem do celu.
Oczywiście, wymaga to dużej kontroli i opanowania. Pamiętaj jednak, że to Twoja wyobraźnia, a Ty możesz nią kierować. Nie bój się też popłynąć. Twoja podświadomość w końcu się przestawi na pozytywne wibracje i dzięki temu będzie pozytywy przyciągać.
Wizualizacje najlepiej robić zaraz po wstaniu lub przed spaniem. Ja czasami robię i rano, i wieczorem. Te wieczorne lubię, ponieważ później mam sny związane z wizualizowanym celem, a te poranne dlatego, że pozytywnie mnie nastrajają na cały dzień.
!!!
Tutaj moja rekomendacja dla Ciebie: rób wizualizacje codziennie i przez minimum 7 dni. Co najmniej do momentu uzyskania oczekiwanego rezultatu.
Po czym poznasz zmianę? Po tym, że w Twoim życiu zaczynają zachodzić pozytywne zmiany. Już choćby lepsze samopoczucie to zmiana na plus.
Pamiętaj: pozytywne przyciąga pozytywne!


Sposób III – Opisywanie
Trzecim sposobem jest dokładnie zapisanie na kartce wymarzonej sytuacji. Może Cię tu ponieść wyobraźnia.
Jedyna zasada: to, co piszesz, musi przywoływać „pozytywne” emocje. Masz czuć, że aż się unosisz ze szczęścia, kiedy będziesz opisywała swój wymarzony stan.
Pisz to też w takiej formie, jakby się to wszystko działo tu i teraz.
A gdy już sobie zapiszesz przynajmniej stronę, to pilnuj tej kartki jak oka w głowie. Zrób jej zdjęcie swoim telefonem, ustaw sobie jako tapetę na laptopie i czytaj, kiedy tylko będziesz miała wolną chwilę. Zajmie Ci to zaledwie ułamek Twojego dnia, a przeniesie Twoją podświadomość (i Ciebie) na zupełnie inne, pozytywne fale.
Absolutne minimum to czytanie wszystkiego chociaż raz dziennie przez 21 dni!
Dla ułatwienia ustal sobie, po jakiej czynności każdego dnia będziesz to robić: np.: „Po zaparzeniu kawy siadam do swojej kartki z wymarzonym życiem i z wymarzonym partnerem”. A później czytasz i poczuj się na sam początek dnia cudownie. A później pozwól, by te myśli do Ciebie wracały. Bo wrócą! Wiem to z autopsji, Kochana.
Przykładowy tekst, jaki możesz napisać.
Poznałam mężczyznę. Jest bardzo przystojny i mądry. Podoba mi się jego głos. Czuję jego wsparcie od samego początku. Jest inny niż poprzedni moi partnerzy. Dba o mnie, troszczy się, zaprasza na częste spacery. Tak samo jak ja lubi kontakt z naturą. Czyta książki i się rozwija, prowadzi swój biznes i przez to czuję, że zadba o naszą przyszłą rodzinę. Jest bardzo odpowiedzialny, a ja czuję się przy nim jak księżniczka, w takim pozytywnym tego słowa znaczeniu. Czuję się jak najlepszy wybór dla niego. Mam więcej chęci do działania, gdy wiem, że go mam, czuję się wspaniale. Czuję, że zasługuję na takie życie. Czuję, że zasługuję na takiego mężczyznę. Itd.
Płyniesz, piszesz wszystko, co jest dla Ciebie ważne i co unosi Cię do góry. Masz to czuć całą sobą, Kochana.
Jak ci się podoba ten sposób? Daj znać, jak Ci poszło.
Te trzy sposoby można łączyć. Możesz je wszystkie robić każdego dnia – jestem pewna, że przyniesie to świetny efekt. Pomoże Ci też przeprogramować przekonania i naładuje cię pozytywną energią. Także Twoje emocje staną się bardziej “pozytywne”.
Dziękuję, że dotarłaś do tego miejsca!
Mam nadzieje, że moje wskazówki okażą się dla Ciebie punktem wyjścia do zmiany. Głęboko w to wierzę i trzymam za Ciebie kciuki!
Ściskam Cię mocno i zapraszam po więcej.
Buziaki,
Karolina

